Link
02.09.2006 :: 09:58
Komentuj (0)
zmiana formatu.. dzisiaj screeny są już na tyle duże, że 800 pixeli powinno byc minimum (?). moze.. a to witryna zakladu stolarskiego z church street, stoke newington..
Link
05.09.2006 :: 05:38
Komentuj (0)
Pierwsze impresje z podrozy.. Dubai dusty city.
i pierwsze smaczki Bangkoku..
ostrosc ma byc na tych z przodu.. taki trick :)
Link
05.09.2006 :: 14:00
Komentuj (0)
Well.. jakby to okreslic :) To jest jakis megazwariowany kolorowy totalnie inny hiperfajnie odjechany swiat :D
Link
07.09.2006 :: 09:39
Komentuj (0)
Bangkok - Chiang Mai
Bangkok okazal sie byc brudnym i smierdzacym miastem. W powietrzu unosza sie setki zapachow, sposrod ktorych latwo mozna zidentyfikowac moze kilka.. reszta to jakas dziwna mieszanina zapachu asfaltu, spalonego grilla i brudnej wody z kanalu. Ale to nie zniecheca - to ciagle jest fascynujace miejsce. Palace i swiatynie poprostu powalaja na kolana :)
Wczoraj wieczorem wsiadlem do nocnego pociagu do Chiang Mai, i znowu jestem w innym swiecie. Tak jak napisali w przewodniku, wzialem ten bez klimy - i bylo genialnie, otwarte okno, za nim tropikalne lasy, gory, rzeki.. znowu w drodze, to jest w tym najlepsze. Jutro w gory..
dworzec w stolicy
A w Chiang Mai jak nic sie nie dzialo.. tak nic sie nie dzieje.. low season :]
Link
10.09.2006 :: 12:48
Komentuj (0)
Chiang Mai - Ban Pong Noi - Chiang Mai
Okazuje sie ze Tajska dzungla jest bardzo interesujaca, malp coprawda nie ma, a z duzych zwierzakow widzialem tylko water buffalo (krowo-bizon tarzajacy sie w blocie), to i tak budzi respekt. Poza tym masa roznych niezidentyfikowanych dzwiekow, ptaki i insekty produkuja niesamowite muzyczki. Czasem przypomina to kosiarke do trawy, czasem walenie lomem o metalowy slup.. fenomen za fenomenem :)
Przedzieralismy sie przez busz 3 dni, noclegi w bambusowych chatach. Tubylcy sa dosc przyjazni, w koncu mamy troche szmalu ze soba ;) na szczescie ciagle jeszcze przypomina to oryginalna wioske a nie wesole miasteczko dla zachodnich turystow (ale niestety chyba za szybko to sie zmienia).
i znowu Chiang Mai.. takie samo jak zawsze.
Link
12.09.2006 :: 05:42
Komentuj (0)
Coffee
Znalazlem wczoraj starodawne miejsce do picia herbaty (albo kawy, jak w moim przypadku). Przypomina klimaty Philease Fogga, stary angielski kolonialny styl..
Niestety to juz za plecami, teraz znowu 'mam przyjemnosc' doswiadczac zadymionego Bangkoku..
Mam dzisiaj caly dzien na luzowanie sie, dlatego wrzucilem te kilka fotek.. potem prawdopodobnie znowu kilka dni offline.
Link
13.09.2006 :: 10:53
Komentuj (3)
Modern Bangkok
W koncu udalo mi sie spotkac z Luciano, potem dolaczyla do nas Rachel (z naszej grupy trekkingowej) i spedzilismy troche czasu razem na dyskusjach o 'strefie komfortu' :)
W miedzyczasie zwiedzilem troche 'nowoczesnego' Bangkoku, skytrain jest niesamowity.
Finally I managed to meet Luciano, after that Rachel joined us and we've spent some time together, mainly discussing about personal 'comfort zones' (and getting out of them ;)
In the meantime I've managed to see some of 'modern' Bangkok, skytrain really rocks!
PS. Greets to all the people from my trekking group, that was really nice experience! Enjoy the rest of your trips! :)
Link
16.09.2006 :: 04:17
Komentuj (0)
Kambodza
Ufff.. co to jest? Jestem w jakims totalnie kosmicznym miasteczku, bieda miesza sie tu z luksusem, wszyscy jezdza na motorach, ruch drogowy reguluje sie sam, well... nie wiem co powiedziec. Masa wrazen, wczoraj widzialem jeden z siedmiu cudow swiata, Angkor Wat (albo Ankoru Uatu, jak mawiaja liczni tutaj japonscy turysci), nacykalem tyle fotek ze padla mi bateria. Niestety net jest za wolny, wiec wrzuce pozniej, moze za dwa dni, jak wroce do normalnej cywilizacji:)
Co przyniesie dzisiejszy dzien? Nie mam pojecia.. zero, no clue. jade zwiedzac jakas kolejna swiatynie, 17km od miasta.. mam prywatnego kierowce, jezdzimy motorem wszedzie gdzie jest cos fajnego, 10dolcow za dzien.
Na szczescie w pokoju hotelowym mam tv i w nocy ogladalem bbcworld (w azjatyckim wydaniu), wiec myslami jestem jeszcze jakos w europie. Azja jest niesamowita, to jest 'najinniejszy' swiat od naszego, chyba na calej kuli ziemskiej, dlatego warto go zobaczyc. Inne podejscie do tych samych spraw, inne jezyki, inne tempo.. inne zapachy, jedzenie, kolory.. wszystko inne.
:)
Wiecej wkrotce. Pozdro.
Link
17.09.2006 :: 09:03
Komentuj (2)
Bangkok - Siem Reap - Angkor Wat
Ok. To bedzie troche opowiadania.. Well :)
Na poczatku wszystko mialo byc troche inaczej.. uzbrojony w wydruki relacji z podrozy Bangkok-Poipet zamierzalem wsiasc w autobus i udac sie na hardkorowa przeprawe do Kambodzy droga ladowa - tylko dla najtwardszych twardzieli. Bloto, dziury, hordy manipulantow i hochsztaplerow. Niestety zmieklem troche potem, bo stwierdzilem ze skoro pada od trzech dni, to moze lepiej jednak nie ryzykowac.. Potem okazalo sie ze bilety lotnicze do Siem Reap sa w podobnym zakresie cen co ryanair, wiec wybralem samolot. Chyba nie zaluje.. zreszta przy okazji zobaczylem Kambodze z powietrza - niby nic ciekawego (zero fabryk, autostrad, tylko male chatki), ale w sumie spoko. Szczegolnie lotnisko.. woow, nie wiem kto to zaprojektowal, ale daje mu piateczke bo budynek jest megawypasny.
Z lotniska wynajalem sobie drajwera, ktory potem wozil mnie po calym kraju:) Pierwszy widoczek to 'plywajaca wioska', niedaleko swietej gory.
Kolejny dzien, pierwsza swiatynia. W zakamarkach czaja sie buddysci uzbrojeni w kadzidelka..
Jakies kamyki..
it's me, Indiana Jones ;]
Angkor Wat - glowna promenada
Drugi i trzeci poziom, wewnetrzne dziedzince byly kiedys wypelnione woda - to musial byc widok! Dzisiaj tylko troche.. wewnatrz sporo mnichow i tubylcow. Na szczescie to jest 'low season' wiec ilosc turystow nie przeszkadzala w zwiedzaniu.
Glowna wieza Angkor - po prawej, i jedna z czterech pobocznych po lewej.
Trzeba sie troche powspinac. Pikus.. z zejsciem jest gorzej.
Widok z gory Phnom Kulen - najlepsza do obserwacji Angkoru z daleka. Japonscy turysci z superaparatami zbijaja sie w grupki i dyskutuja o zachodzie slonca, ktorego w sumie nie bylo.. ale klimacik ok.
Wszyscy smigaja na skuterach
Siem Reap
Typowe drewniane chaty, wszystkie na palach.
A to jedna z najbardziej megahiperniesamowitych swiatyn jesli chodzi o kamienne rzezby. Najlepiej zachowana, coprawda mala, ale robi wrazenie.
Tutaj za to krecono Tomb Raidera..
.. czulem, ze Lara jest w poblizu.
Zdjec mam w sumie mase, wiec mialem problem co wybrac. Niestety nie da sie tego inaczej strescic, mam nadzieje ze to oddaje przynajniej w malym procencie to co widzialem.
Teraz znowu Bangkok na kilka chwil, Khao San Road i zalatwienie kilku spraw, a wieczorkiem chyba w pociag i na poludnie.. ale to sie jeszcze okaze.
...
Link
20.09.2006 :: 05:44
Komentuj (0)
Chumphon - Phuket
Jakims dziwnym trafem po dlugiej autobusowej podrozy przez Chumphon znalazlem sie w Phuket. Wyspa jest duzo wieksza niz sie spodziewalem, wiec po powalesaniu sie po centrum miasteczka postanowilem pojechac na plaze. Bagatela 20km dalej.. ale okazuje sie ze plaza (Patong Beach) to jak osobne miasto, wielkie hotele, tetniace zyciem ulice.. niestety troche za duzo komerchy. Spadam stad.
Rawaii
Powoli realizuje moj plan. Mialem sie zaczepic na Nai Han beach, ale jest za drogo, wiec przycupnalem na pobliskiej (6km dalej) Rawaii Beach. Bardzo malo ludzi, spotykam glownie tubylcow, ceny obnizone o 50%.. nie narzekam :) Czas na chill..
Aha, a ten caly zamach stanu to chyba atrakcja turystyczna, nikt sie tutaj tym nie przejmuje.
Link
23.09.2006 :: 11:40
Komentuj (1)
Rawaii & Nai Harn Beach
Wyczerpuja mi sie slowa, heheh, nie wiem co napisac :) well, znaczy sie poprostu nie za bardzo wiem jak sie wyrazic bo przygody ostatnich dni sa raczej trudnoopisywalne :) Poznalem troche fajnych ludzi, dwoch francuzow i troche tubylcow, bardzo rozrywkowe postacie, bardzo :) Mysle wiec, ze zamiast dlugiego opowiadania streszcze moje perypetie w bardzo nastrojowych zdjeciach muszelek.
maly byl troche podejrzliwy w stosunku do obiektywu..
plaza jak plaza.. genialne fale, mozna surfowac!
koncert thai-rockowy, chlopaki niezle dali czadu
a to wlasnie moje ziomy, czesc ekipy z ktora smigamy po okolicy
a to jest niebo (do wynajecia;)
Link
24.09.2006 :: 17:50
Komentuj (0)
Bangkok&Khao Sarn Road
Kilka ostatnich chwil w Bangkoku.. pozalatwianie ostatnich spraw, poszlajanie sie po miescie tu i tam, takie pitupitu.. Ale ciagle ciekawa atmosfera, mimo ze nie ma slonca. Khao Sarn road zywe jak zwykle, przez ulice przewalaja sie dziesiatki turystow z wielkimi plecakami z Europy, Stanow, Japonii, kto wie skad jeszcze. Kosmopolityczne mini-mrowisko w scenerii azjatyckiego targowiska. Trudno opisac - trzeba zobaczyc.
Pod koniec, kiedy cykalem ostatnie zdjecia ulicy spotkalem nawiedzonego amerykanina ktory znal sie bardzo dobrze na polskiej poezji. Wygladal troche jak Gordon Freeman z Halflife, mowil ze uczyl tutaj angielskiego, zwiedzil caly kraj.. powiedzial mi ze istnieje cos takiego jak 'geographical cure' - w podrozowaniu, ktore jest lekarstwem na zyciowe problemy. Potem jednak skwitowal, ze to dziala tylko na krotka mete.. 'no matter how far you go, you will never escape yourself'. Chyba wie o tym troche bo wygladal na doswiadczonego travellera.. Intrygujacy gosc, potem pomoglem mu uswiadomic sobie ze powinien jednak wrocic do stanow:) 'See you next life', i poszedlem na taksowke.
Takie male magiczne wydarzenie.
podczas robienia tego zdjecia zaczepil mnie nawiedzony pisarz
zaloga mojego samolotu omawia cos waznego..
Link
26.09.2006 :: 09:03
Komentuj (0)
Impresje z Bangkoku
Zostalo mi jeszcze kilka ciekawych fotek, ktorych nigdzie nie wlozylem a mysle ze sa warte pokazania.. taki maly bonus, glownie Bangkok noca. Niesamowite jest to, ze chodzac tam samemu ulicami czulem sie absolutnie bezpiecznie. Ci ludzie naprawde sa wporzo, mimo tego ze na poczatku wkurzaly mnie te ich 'stadne instynkty' powodujace obstawianie wszystkich mozliwych miejsc malutkimi straganikami, polubilem to. Sa bardzo otwarci i lubia sie socjalizowac, spedzac czas na zewnatrz.. tak bardzo inaczej niz my, Europejczycy, siedzacy glownie w zamknieciu.
streetdancing w azjatyckim wykonianiu.. respekt!
Link
26.09.2006 :: 23:03
Komentuj (0)
Wroclaw
Przybylem dzisiaj do dziwnej krainy. Wszystko wyglada fajnie, kolorowo, swieci slonce, jezdza ladne auta i rosna nowe budynki. Ludziki na ulicach za to wygladaja jakby od trzech miesiecy byla zima a swiatlo sloneczne widzieli ostatnio rok temu. Zmartwienie na co drugiej twarzy, a najbardziej poczytna gazeta jest tygodnik 'Problemy'.
Wszyscy ludzie z 'blyskiem w oku' odlecieli na kolonie pozaziemskie (patrz Blade Runner).
na Grunwaldzie widac jakies ruchy.. nono
Zostaje w Jeleniej na kilka dni, jutro pare fotosow z mojego miasta, pogoda jest zajebista wiec pewnie wpadnie kilka ladnych ujec.
W telewizji Jazz Jamboree.. Polish Jazz rules!
Link
28.09.2006 :: 21:56
Komentuj (1)
Jelenia Góra
Trochę deszczowo.. ale przyjemnie. Kilka impresji.. bez komentarza.
na lotnisku dzisiaj spokojnie..