Link
10.01.2010 :: 23:28
Komentuj (0)
Nowy rok !
W pierwszy weekend nowego dziesięciolecia trzeciego tysiąclecia weszliśmy przechadzką po jeszcze częściowo opustoszałym mieście.. niby przypadkiem, niby nie - odwiedziliśmy rzeźbę Anisha Kapoora, która ciągle jeszcze znajduje się na dziedzińcu przy Royal Academy of Arts (chociaż oficjalnie miało już tam jej nie być - widocznie za bardzo się podoba :)

ciemne 'paski' w odbiciach to odbicia kul w samych sobie, w ilości dążącej do nieskończoności!

..potem zaś, jakby rykoszetem, wpadliśmy do Victoria&Albert Museum, gdzie obczailiśmy wystawę '
Decode
- Digital Design Sensations', czyli mnóstwo interaktywnych instalacji. Mega czad, cóż tu dużo gadać :-)

no proszę, i nawet John Maeda się pojawił!

genetyczne manipulacje w realtime

magiczne numerki.. jak biały szum, tylko z cyfr

niesamowita machina robiąca zdjęcie, naświetlane bardzo powoli.. obraz pojawia się dopiero po 15-20 sekundach, klimat jak sprzed 100 lat! jakiś taki future-vintage, super kombinacja

to za to dwie najbardziej czaderskie instalacje, głównie ze względu na szybkość reakcji.. rozdmuchiwanie dmuchawca 'suszarką' (a w rzeczywistości latarką na podczerwień), no i klasyczny ekran do malowania rękami. Ale zabawa :D

a to setki aktuatorów obracających małe rolki papieru, które w czasie rzeczywistym 'wyświetlają' obraz z kamery.. ni to piksele, ni to nie piksele.. total analog.